sesja rodzinna w domu z niezwykłą energią. Uśmiechnięci rodzice świetnie bawią się w swoim domu

Domowa sesja rodzinna z niesamowitą energią

Bardzo lubię sesje domowe, w których moi bohaterowie czują się komfortowo. To idealne rozwiązanie zwłaszcza przy dzieciach. To one nadają rytm całej opowieści, a gdzie będzie im lepiej niż w ich królestwie? W królestwie, które najlepiej znają, które pozwala im być dziećmi w 100%. Uwielbiam taką formę realizacji bo największą siła są ci najmniejsi. Jeśli Wasze pociechy poczują swobodę to atmosfera zaczyna sama się rozkręcać i wszyscy zarówno Wy i ja czujemy się doskonale i powstają przepiękne kadry.

Sesja rodzinna w domu

Taka sesja zaczyna się od niewielkiego skrępowania w stosunku do mnie (to normalne, dzieci bywają nieufne), ale nim zdążę wziąć kolejny łyk kawy zaczynam być wciągany w ich świat. Pokazują swoje zabawki, opowiadają o smokach i dinozaurach i lada moment akcja nabiera takiego tempa, że musisz do perfekcji opanować robienie wielu rzeczy na raz. Ciągły dialog z rodzicami, zabawa z chłopakami i robienie zdjęć uskuteczniając przy tym żonglerkę obiektywami na najwyższym poziomie. Ale bez wątpienia taka siła domowego rozgardiaszu jest najlepszym co mogę otrzymać od Was na sesji. Jest paliwem dla mojego motoru twórczego. Olga i Loki z pełnymi dziecięcej energii Frankiem i Stasiem dostarczyli mi olbrzymiej dawki dopaminy!


Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną | Bieszczady 42

Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną | Bieszczady

Życie pisze najlepsze scenariusze. Gdy Marta i Mariusz zgłosili się do mnie z chęcią zrealizowania sesji, opowiedzieli mi, że chcieliby zdjęcia które pokażą kiedyś swoim dzieciom. Ale co takiego było w tym pomyśle wyjątkowego? Otóż fakt, że miała ona składać się z 2 etapów, oddzielonych od siebie o prawie 2 lata. Pierwszy etap zrealizowaliśmy gdy Tytus miał niespełna 5 lat a Antosia nie przyszła jeszcze na świat. Można by powiedzieć, że była to sesja rodzinno-ciążowa. Ciekawie i nietypowo, czyli tak jak lubię. Było ciepłe, słoneczne popołudnie więc po prostu przeszliśmy się po okolicy, która była niezwykle malownicza. Zielone pagórki u podnóża Bieszczad połyskujące w promieniach zachodzącego słońca, świeże powietrze i kojąca cisza sprawiły,  że powstała iście urokliwa sesja spacerowa.

Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną

Tu zaczyna się kolejny etap tej niezwykłej sesji. Dołącza do nas Antosia. Chyba po raz pierwszy tak intensywnie poczułem jak ważnym elementem ich życia właśnie jestem. Jak bardzo mi zaufali zapraszając mnie do swojego osobistego projektu stworzenia wspomnień dla tych maluchów. To bardzo budujące i niezwykle ważne doświadczenie pokazuje jak wielką odpowiedzialność niesie praca fotografa.

A może Wy macie swój oryginalny pomysł ? zrealizujmy go wspólnie!

kliknij i skontaktuj się ze mną !


Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów 61

Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów

Lubię szalone i nieprzeciętne historie ludzi, którzy inspirują! Osobowości które łączą tak wiele rożnych dziedzin życia, że niemal nierealna staje się ich historia. Aga i Filip to artystyczne dusze, które zamiłowanie do sztuk pięknych łączą z pomaganiem innym i ogniem. Połączenie dość nieszablonowe, zatem już wyjaśniam.

Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów

Aga i Filip wraz z dziećmi mieszkają w przepięknym przedwojennym domu w Mokrem koło Zagórza. W budynku obok prowadzą pracownię metaloplastyki i kowalstwa. Jakiś czas temu powołali do życia fundację „Wykuci w Ogniu” realizując w ten sposób swoje marzenie pomagania innym. Misję społeczną łączą ze swoim talentem tworzenia cudownych rzeczy z metalu i ognia. Obok kuźni, to dom jest miejscem gdzie wyciszają się i pielęgnują swoje uczucia… a że mają z czego się wyciszać zaraz zobaczycie.

KUJĄ / WYGINAJĄ / SKRĘCAJĄ / ZGNIATAJĄ

Oboje tworzą niezwykłe rzeczy z metalu. Tak, wiem że zawód kowala kojarzy się z męskim zajęciem ale Aga opanowała tę sztukę do granic mistrzowskich. Ciężki młot w jej filigranowej, kobiecej dłoni sprawia wrażenie jakby był co najmniej pięć razy lżejszy. Tak sprawdziłem to osobiście – jest naprawdę ciężki. Wraz z Filipem codziennie rozdmuchują żar paleniska, kują, wyginają, skręcają, zgniatają, by z pozornie zwykłych kawałków stali tworzyć niezwykłe przedmioty. Tworzą prawdziwy dream-team w swojej dziedzinie. Przy tym wszystkim propagują artystyczną wrażliwość w społeczeństwie m.in. przez organizację warsztatów, promocję wolontariatu czy pomoc osobom będącym w trudnej sytuacji życiowej. Szacun! Po więcej zajrzyjcie tutaj Kuźnia Skarbów.


Niezwykła sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie w Bieszczadach

Sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie

Wyobraźcie sobie miejsce, stworzone przez ludzi, którzy powiedzieli dość. Dość życia w mieście według oklepanych reguł i schematów. Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady to utarty i banalny ostatnio slogan, ale gdy Ania z Pawłem wcielali go w życie było zupełnie inaczej. Ponad 10 lat temu gdy wyprowadzali się z Warszawy postawili wszystko na jedną kartę. Zamknąć etap życia w mieście i napisać swoją historię od początku. Paweł, pasjonat motocykli, podczas jednej w wycieczek w Bieszczady trafił na ogłoszenie sprzedaży malowniczej działki. Decyzję podjęli wspólnie, bez dłuższego zastanowienia. Od tamtej  pory napisali kawał swojej bieszczadzkiej historii, tworząc to niezwykłe miejsce jakim jest Gęsi Zakręt.

Wspólnie z dzieciakami Amelią i Brunem tworzą wspaniały dom, do którego zapraszają każdego! Intrygująca swą bryłą, pokryta gontem chata znajduje się w Zadwórzu, tuż za Ustrzykami Dolnymi, przy tak zwanej “Małej Pętli Bieszczadzkiej”.

Paweł kocha motocykle, szczególnie takie starodawne, które czasami sam przerabia… a ostatnio cały swój czas poświęca w rozwój trialu motocyklowego w Polsce. Ania to kobieta, której empatia nie zna granic. Jej sposób porozumiewania się z ludźmi jest zadziwiający! Ponadto genialnie gotuje, a jej popisowe desery stały się już legendą Gęsiego Zakrętu.

Sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie

Ta rodzina ma w sobie coś, czego nie spotkałem jeszcze u nikogo innego. Bardzo indywidualną i niezwykle otwartą osobowość, którą potrafią zarażać. Można z nimi pogadać o wszystkim i poczuć się jak po wizycie u specjalisty.

Czasami mam problem z nazwaniem tych wszystkich pozytywnych emocji jakich dostarcza znajomość z tymi wariatami, ale jedno jest pewne, to moi prawdziwi przyjaciele.