sesja w Bieszczadach soczyście zielone połoniny w Bieszczadach oświetlone ciepłym światłem w środku pełnego lata dwoje zakochanych ludzi pan młody i panna młoda zdobywają jeden ze szczytów a wiatr rozwiewa białą suknię wszystko wygląda jak obrazek rodem z J.R.R. Tolkiena zieleń szczyty lato widoki pejzaż

Malownicza sesja w Bieszczadach | refleksje

Sesja w Bieszczadach – Nie będzie to zbytnio odkrywcze, gdy napiszę, że Bieszczady to wyjątkowe i nad wyraz magiczne miejsce. Mieszkam w okolicy tych gór od dziecka, i są we mnie tak głęboko zakorzenione, że nie wyobrażam sobie życia w innej części świata. No może przesadziłem,… ale naprawdę jestem mocno związany z „Biesami”. Dlaczego o tym piszę?, Bo kiedy klienci pytają mnie o sesję plenerową w Bieszczadach, zawsze mam ogrom pomysłów gdzie pojechać. Ciężko się czasem zdecydować. Najchętniej realizowałbym taką sesję przez tydzień i odwiedzał każdy najodleglejszy zakamarek… Kto chętny? Piszcie!,

Wracając do tematu – z oczywistych przyczyn zwykle wybieramy najbardziej topowe miejsca takie, jak Połonina Wetlińska i jej legendarna Chatka Puchatka (już tylko w naszej pamięci), czy po prostu pada hasło – sesja na połoninach. Prawdę mówiąc wszystkie wspomniane miejsca są piękne i powstała tam już nie jedna sesja w Bieszczadach. Nie ulega wątpliwości, że są to zjawiskowe i niezwykle epickie przestrzenie, ale niestety w szczycie sezonu ciężko tam o spokój. Dlatego często planujemy wspólnie taką lokalizację, gdzie logistycznie podołamy, a jednocześnie odnajdziemy przestrzeń dla naszej sesji w Bieszczadach, bez udziału tak zwanych „mistrzów drugiego planu”. Uwierzcie, w szczycie sezonu są oni w stanie zmarnować kawał naszego czasu.

Ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Idealnie tu sprawdza się moja znajomość tych terenów, które często przemierzam nie tylko z klientami ale i dla szlifowania „niewidzialności” fotografując dziką przyrodę Karpat. Stąd tak często proponuję parom – zróbmy sesje w Bieszczadach na odludziu! Pojedźmy w miejsca gdzie turystów jest mniej, gdzie odnajdziemy spokój i skupimy się na zdjęciach. Atmosfera i klimat w takich lokalizacjach, to gwarancja niezwykle urokliwych ujęć. Taka sesja w Bieszczadach z pewnością wyjdzie poza schemat. Będzie niepowtarzalna, unikatowa i zaskoczycie nią wszystkich.

Fotograf Bieszczady

Nie ulega wątpliwości, że każdy dobry i profesjonalny fotograf wykona dla Was zdjęcia ślubne w Bieszczadach.  Z pewnością omówi też z Wami dokładny plan dnia. Dobierze odpowiednią koncepcję, zaplanuje odpoczynek, uwzględni czas na przygotowanie, weźmie pod uwagę możliwość załamania pogody, czy zejścia po zmroku. To naprawdę istotne elementy w tego typu sesjach.

Jeśli Wasz fotograf ma podejście „jakoś to będzie” to omówcie koniecznie z nim czy na pewno wie co robi. Wiele zależy od tego kiedy sesja jest realizowana. Czy Jest to sesja letnia, jesienna a może zimowa? Te okresy to totalnie różne strategie do zaplanowania. To są góry i widywałem wielu takich fotografów z przypadku, którzy lekceważyli ich potęgę. Kończyło się to sesją w pośpiechu, po łepkach, bądź nawet jej brakiem. I co wtedy? Jak z tego wybrnąć, jeśli mieliście tylko ten jeden dzień na jej realizację? Co jeśli przyjechaliście z bardzo daleka a Wasza wymorzona sesja plenerowa w Bieszczadach będzie nieudana? Co z oczekiwaniami, nadziejami i marzeniami?

Owszem nie mamy wpływu na pogodę, ale możemy ją  w miarę możliwości przewidywać i dzięki temu postępować rozsądnie zachowując przy tym profesjonalizm. Warto pamiętać o tym, aby Wasz fotograf na sesję w Bieszczadach był ogarnięty, i nie okazał się złym wyborem.

Miejsca na sesje w Bieszczadach

Tak miejsca są ważne, ale nie najważniejsze. Sesja w Bieszczadach nie zawsze musi się odbywać na połoninach z widokiem. Sam wiele sesji wykonywałem właśnie na szczytach: Połonina Caryńska, Połonina Wetlińska, Rawki, Tarnica, Rozsypaniec, Smerek itp. Owszem są zjawiskowe, zwłaszcza jak trafimy na dynamiczną pogodę, jak chociażby inwersja o wschodzie słońca (szkoda, że nie mogę tej sesji Wam pokazać). Bywa, że nie mamy wystarczającej ilości czasu aby tam się „wdrapać” i fotografować. Warto dobrze znać Bieszczady, bo można wyruszyć  w naprawdę piękne miejsca bez konieczności dłuższych wędrówek i schodzenia po zmroku. Wystarczy spojrzeć na ten region szerzej. Wyjść poza oklepane szlaki i poszukać nowości. Przecież idealnie stanie się, jeśli Wasza sesja w Bieszczadach będzie świeża i nieoklepana.

Jeśli nie sesja na połoninach to gdzie?

No właśnie, jeśli nie połoniny to co? gdzie na sesje w Bieszczadach się udać? Alternatywnych miejsc jest naprawdę ogrom, a wszystko zależy od Was i Waszych aspiracji. Osobiście lubię Bieszczadzką Puszczę która dostarcza niesamowitej gry świateł, ponadto liczne torfowiska, przełęcze, rzeki, potoki, retorty, opuszczone szklarnie, rozlewiska, jeziora, kamieniołomy, a czasem nawet ciekawa agroturystyka. Można by tak bez końca wymieniać, bo tu naprawdę jest masa niezwykłych przestrzeni, które czekają na ich wykorzystanie. Wystarczy nieco odwagi, by odkleić się od szablonowych lokacji, gdzie tysiące sesji miały już miejsce.

Wyruszmy w nieznane, tam gdzie energia Bieszczad jest wyjątkowa i stwórzmy wspólnie Waszą osobistą, poruszającą sesję w Bieszczadach!

Wzruszam się na myśl jak wiele par mi zaufało i wspólnie stworzyliśmy świetne zdjęcia. Wielka szkoda, że nie każda moja sesja w Bieszczadach ujrzy światło dzienne, ale cóż taki fach. Gwarancja dyskrecji w mojej pracy jest niezwykle istotna. Zawsze przykładam do tego dużą wagę. 

Jeśli marzy Ci się sesja w Bieszczadach: ślubna, narzeczeńska, rodzinna, lub jakakolwiek inna – skontaktuj się ze mną. Z pewnością wspólnie zrealizujemy niezwykłą opowieść fotograficzną. A może nie szukasz sesji dla siebie, ale odpowiedniego prezentu na wyjątkową okazję dla bliskich? Możesz kupić dla nich voucher na sesje zdjęciową w Bieszczadach.

Jeśli chcesz uzyskać więcej szczegółów na temat współpracy, lub po prostu chcesz poznać ceny sesji w Bieszczadach – napisz do mnie! 

Moje sesje w Bieszczadach które Warto zobaczyć znajdziesz TUTAJ

Malownicza sesja w Bieszczadach | refleksje


wesela 2020 nowe zasady radek Kaźmierczak zakochana para w zabytkowym samochodzie

Wesele 2020 | nowe zasady

WESELE 2020 | NOWE ZASADY

Jak bardzo zmienią się wesela? czy forma przyjęć którą znamy powróci? Jak zmienią się życzy o których myśleliśmy, że nigdy się nie zmienią? Masa wątpliwości, przemyśleń, rozterek i niepewności. Pewne jest jednak to, że od niedawna można już organizować śluby do 150 osób. Więcej o zasadach przeczytacie na stronie Ministerstwa Rozwoju, i do zapoznania się z nimi zachęcam.

 

WESELA NA NOWYCH ZASADACH

Zarówno przyszłe pary, jak i cała branża ślubna wciąż zmaga się z wieloma pytaniami na które ciężko znaleźć odpowiedź. Jednak patrząc na to z nieco innej perspektywy to dopiero życie zweryfikuje tę nową rzeczywistość. To normalne, że będziemy zachowywać się inaczej, co nie oznacza - gorzej. Myślę, że pomimo całego napięcia w rezultacie, zaowocuje to czymś ciekawym i osobliwym. Wpłynie to na atmosferę wydarzenia, a Ja jestem przekonany, że będzie to pozytywny wpływ.

Jedno jest pewne, wchodzimy w erę „nowych wesel” w innej rzeczywistości, z innymi obowiązkami i zasadami. My jesteśmy inni po doświadczeniach związanych z nową rzeczywistością. Jak to niektórzy zwykli nazywać „reset”.  Mocno wierzę w to, że wszyscy docenimy możliwość ponownego spędzania czasu z bliskimi i przyjaciółmi. Pewnie więcej uwagi poświęcimy na relacje z gośćmi , zaczniemy przeżywać te chwile intensywniej i bardziej osobiście. Skupimy się na rzeczach ważnych, a te mniej ważne odejdą na dalszy plan.

Całe to przebiegunowanie gospodarki sprawiło, że w tym roku mój sezon ślubny skumulował się na miesiące jesienne. Super bo z moich obserwacji wynika że te miesiące w ostatnich latach bywają bardziej malownicze i słoneczne niż letnie. No cóż taki mamy klimat. Wygląda na to, że będzie to niebywale intensywny czas w mojej pracy, ale co tam ja lubię intensywnie. To mnie napędza i już nie mogę doczekać się tego momentu gdy oddam się swojej pasji i pracy. Gdy oddam pierwsze reportaże ślubne 2020 i zobaczę tę radość w oczach klientów. Tęskniłem za tym uczuciem spełnienia.

Cieszę się, że moi klienci niezłomnie przy mnie pozostali, zmieniając jedynie daty swoich ślubów. To niezwykle cena nagroda i świadomość jak bardzo mi ufają. Jak dużą wagę przywiązują do tego bym to Ja opowiedział ich historię dla pokoleń. Historię w czasach zaskakujących i dziwnych, ale tym samym wyjątkowych. Nie mogę doczekać się chwili w której podzielę się z Wami wszystkimi niezwykłymi ślubami jakie zrealizuje w tym "ciasnym" sezonie ślubnym 2020. 

WESELE 2020 | NOWE ZASADY


moje bieszczady radek kazmierczak fotograf rzeszow zdjecia obraz na sciane prezent

Moje Bieszczady

Zapewne wielu z Was zna moją fascynację Bieszczadami. To kawał mojego życia i spory dorobek fotograficzny. Dzięki tej dziedzinie fotografii poznałem wielu wspaniałych ludzi i zgłębiłem swoje umiejętności. Praca zawodowa przez ostatnie lata zajmowała niemal cały mój czas. To świetne doświadczenie i uwielbiam to robić. Brakowało mi jednak tych wyjść w teren z aparatem, kanapką i termosem gorącej herbaty. Tych wędrówek w deszczu mierząc się z własnymi przemyśleniami.

 

MOJE BIESZCZADY

 

Tak wiem, że wiele w tym czasie sesji zrealizowałem właśnie w Bieszczadach i mam do nich duży sentyment. Chociażby Karolina i Alan z którymi wspiąłem się na pasmo Bukowego Berda. Plenerowy ślub w Bieszczadach Karoliny i Bartosza na szczycie Holicy w Paśmie Żukowa. Wyjątkowa sesja rodzinna w Bieszczadach Marty i Mariusza i można by tak jeszcze sporo wymieniać. Mimo Świetnych wspomnień i ogromnej ilości pięknych zdjęć, nadal moje serducho chciało osobistych wypraw. Samotne wyjścia to totalnie inne doznania. Doskonały sposób na pobycie z samym sobą i wyciszenie się. Do tego ten moment w którym niemal nic cię nie ogranicza. Możesz zmienić decyzje i pójść w nieznanym dotąd kierunku. Jak tego nie kochać? Oczywiście przy okazji research miejscówek na kolejne zlecenia. Tak właśnie rodzą się najciekawsze pomysły na sesje w plenerze.

Moje Bieszczady powróciły do kalendarza na dobre. Wiele już się działo, ale to nie wszystko na co Nas stać. Mówię Nas bo główny fanpage od którego wszytko się zaczęło 8 lat temu tworze wspólnie z bratem Mirkiem. Jako team zrealizowaliśmy kilka wystaw autorskich w całej Polsce, wydaliśmy kalendarze, udzieliliśmy wielu wywiadów w mediach i nieprzerwanie tworzymy nasz profil na Facebooku - Bieszczady Photography.  A jeśli lubicie nie tylko widoki bieszczadzkie ale i ich mieszkańców to zapraszam tutaj.

Jestem szczęśliwy, że po tylu latach, po setkach wypraw udanych i nieudanych wreszcie mam możliwość pokazywania mojej twórczości szerzej. Przysypane kurzem materiały w szufladzie zapewne dostaną swoją długo oczekiwaną szanse na publikacje. Wkrótce więcej o tym napisze, więc wypatrujcie newsów! Również niektóre z moich prac będzie można niebawem zakupić w formie gotowego obrazu, ale o tym też innym razem, bo jeszcze sporo pracy nim wszystko wystartuje. Jeśli jednak ktoś z Was chciałby już teraz dokonać zakupu to zapraszam do kontaktu. Można też dokonać zakupu wypełniając prosty formularza, który znajdziecie TUTAJ. To właśnie są moje Bieszczady - Do zobaczenia na szlaku!


fotograf kulinarny Rzeszów Sanok fotografia żywności zdjęcia potraw zdjęcia kulinarne

Fotografia kulinarna

Fotograf kulinarny Rzeszów/Sanok



Warsztaty Trialowe Bieszczady 2020

Zawody Trialowe w Gęsim Zakręcie / Wiosna 2020

Warsztaty Trialowe w Bieszczadach

 

Zastanawiałem się jakiś czas temu, co zmieni w moim życiu zawodowym cała ta sytuacja wywołana przez wirusa. Pomyślałem, że może to ten moment na który tak bardzo czekałem, że to ten etap w którym mogę wreszcie brać zlecenia na które wcześniej zwyczajnie brakowało mi czasu? Jednym z takich wyzwań zawodowych było udokumentowanie zmagań Trialowych. Zapewne wielu z Was wie czym jest trial motocyklowy, jeśli nie, to można o tym poczytać np. tutaj. Niestety często ta forma sportu jest mylona z enduro, a to totalnie inna koncepcja.

Istotny jest każdy element, każdy najdrobniejszy szczegół. Ogrom pracy włożony w przygotowanie fizyczne. Treningi wytrzymałościowe, rozciąganie. Trzeba umieć się skupić bo samo czytanie trasy jest już sporym wyzwaniem. Należy perfekcyjnie czuć motocykl i umieć to wykorzystywać.  Łączyć balansowanie ciałem z mocą napędową maszyny. Zapewne tych składowych jest jeszcze więcej, o czym można się przekonać uczestnicząc w wspomnianych warsztatach. Wiem jedno, to wszystko wydaje się takie łatwe i banalne – „fajnie sobie skaczą”, ale w rzeczywistości stoją za tym godziny poświęcone tej pasji. To jest w tym najpiękniejsze! Zamiłowanie do czegoś co nie przynosi zysku finansowego lecz dziecięcą radochę! Pozwala czerpać z życia ulotne i jakże rzadkie chwile w gronie zwariowanych pozytywnych kumpli. W „dawnym” świecie tego nam brakowało i może o tym warto pomyśleć.

O co w tym chodzi?

Cała „zabawa” odbywa się na niewielkim fragmencie terenu i polega na tym aby przejechać z punktu A do punktu B w określony sposób a kto się „skuje” najwięcej razy – przegrywa. Od razu miałem skojarzenie – “Przecież to właśnie tak w dzieciństwie bawiliśmy się z kumplami na rowerach!” Jest nawet pomysł aby w przyszłości stworzyć sekcję warsztatową właśnie dla tych, którzy wolą napędzać maszynę własnymi mięśniami. Pokonanie trasy w taki sposób jest nie lada wyzwaniem.

Zawody

Słowo “zawody” jest tu chyba na wyrost. Przypomina to raczej grę rozrywkową w której tak naprawdę uczestnicy walczą o “pietruszkę”. Taka forma mierzenia się z samym sobą to tak naprawdę zwieńczenie całego przedsięwzięcia jakim są Warsztaty Trialowe w Gęsim Zakręcie. Weryfikacja nabytych umiejętności zdobytych przez ostatnie dwa dni intensywnych treningów z Gabrysiem Marcinów – wielokrotnym Mistrzem Polski w Trialu.

Pomysł na tę imprezę powstał w głowie Pawła  z Gęsiego Zakrętu już kilka lat temu. Cel do którego dążył, to zebranie w jednym miejscu ludzi kochających to co On. Pierwsza edycja odbyła się w 2017 r. Od tego czasu warsztaty te ewoluowały i rozrastały się. Powstały nowe przestrzenie, nowe przeszkody. Dla jasności wszystko na terenie prywatnym, nie na dziko gdzieś w lesie lecz z szacunkiem dla przyrody. Bardzo fajnie jest obserwować jak z biegiem czasu zaczynają przybywać na to wydarzenie całe rodziny z dziećmi, które też mają swój czas na tę formę zabawy. Atmosfera jaką tworzą organizatorzy i uczestnicy jest czymś co nie do końca wpisuje się w konwencję zawodów. Wszyscy wzajemnie się dopingują, pomagają, wspierają. Tak naprawdę nie ma tu przegranych, wszyscy są zwycięzcami bo zrobili coś dla samych siebie!

Trial w Gęsim Zakręcie

Tu możecie obejrzeć początki tej idei. Pierwsza edycja Warsztatów Triolowych w Gęsim Zakręcie. Video zrealizowaliśmy wspólnie z bratem jako BieszczadyPhotograpchy


sesja rodzinna w domu z niezwykłą energią. Uśmiechnięci rodzice świetnie bawią się w swoim domu

Domowa sesja rodzinna z niesamowitą energią

Bardzo lubię sesje domowe, w których moi bohaterowie czują się komfortowo. To idealne rozwiązanie zwłaszcza przy dzieciach. To one nadają rytm całej opowieści, a gdzie będzie im lepiej niż w ich królestwie? W królestwie, które najlepiej znają, które pozwala im być dziećmi w 100%. Uwielbiam taką formę realizacji bo największą siła są ci najmniejsi. Jeśli Wasze pociechy poczują swobodę to atmosfera zaczyna sama się rozkręcać i wszyscy zarówno Wy i ja czujemy się doskonale i powstają przepiękne kadry.

Sesja rodzinna w domu

Taka sesja zaczyna się od niewielkiego skrępowania w stosunku do mnie (to normalne, dzieci bywają nieufne), ale nim zdążę wziąć kolejny łyk kawy zaczynam być wciągany w ich świat. Pokazują swoje zabawki, opowiadają o smokach i dinozaurach i lada moment akcja nabiera takiego tempa, że musisz do perfekcji opanować robienie wielu rzeczy na raz. Ciągły dialog z rodzicami, zabawa z chłopakami i robienie zdjęć uskuteczniając przy tym żonglerkę obiektywami na najwyższym poziomie. Ale bez wątpienia taka siła domowego rozgardiaszu jest najlepszym co mogę otrzymać od Was na sesji. Jest paliwem dla mojego motoru twórczego. Olga i Loki z pełnymi dziecięcej energii Frankiem i Stasiem dostarczyli mi olbrzymiej dawki dopaminy!


Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną | Bieszczady 72

Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną | Bieszczady

Życie pisze najlepsze scenariusze. Gdy Marta i Mariusz zgłosili się do mnie z chęcią zrealizowania sesji, opowiedzieli mi, że chcieliby zdjęcia które pokażą kiedyś swoim dzieciom. Ale co takiego było w tym pomyśle wyjątkowego? Otóż fakt, że miała ona składać się z 2 etapów, oddzielonych od siebie o prawie 2 lata. Pierwszy etap zrealizowaliśmy gdy Tytus miał niespełna 5 lat a Antosia nie przyszła jeszcze na świat. Można by powiedzieć, że była to sesja rodzinno-ciążowa. Ciekawie i nietypowo, czyli tak jak lubię. Było ciepłe, słoneczne popołudnie więc po prostu przeszliśmy się po okolicy, która była niezwykle malownicza. Zielone pagórki u podnóża Bieszczad połyskujące w promieniach zachodzącego słońca, świeże powietrze i kojąca cisza sprawiły,  że powstała iście urokliwa sesja spacerowa.

Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną

Tu zaczyna się kolejny etap tej niezwykłej sesji. Dołącza do nas Antosia. Chyba po raz pierwszy tak intensywnie poczułem jak ważnym elementem ich życia właśnie jestem. Jak bardzo mi zaufali zapraszając mnie do swojego osobistego projektu stworzenia wspomnień dla tych maluchów. To bardzo budujące i niezwykle ważne doświadczenie pokazuje jak wielką odpowiedzialność niesie praca fotografa.

A może Wy macie swój oryginalny pomysł ? zrealizujmy go wspólnie!

kliknij i skontaktuj się ze mną !


Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów 91

Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów

Lubię szalone i nieprzeciętne historie ludzi, którzy inspirują! Osobowości które łączą tak wiele rożnych dziedzin życia, że niemal nierealna staje się ich historia. Aga i Filip to artystyczne dusze, które zamiłowanie do sztuk pięknych łączą z pomaganiem innym i ogniem. Połączenie dość nieszablonowe, zatem już wyjaśniam.

Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów

Aga i Filip wraz z dziećmi mieszkają w przepięknym przedwojennym domu w Mokrem koło Zagórza. W budynku obok prowadzą pracownię metaloplastyki i kowalstwa. Jakiś czas temu powołali do życia fundację „Wykuci w Ogniu” realizując w ten sposób swoje marzenie pomagania innym. Misję społeczną łączą ze swoim talentem tworzenia cudownych rzeczy z metalu i ognia. Obok kuźni, to dom jest miejscem gdzie wyciszają się i pielęgnują swoje uczucia… a że mają z czego się wyciszać zaraz zobaczycie.

KUJĄ / WYGINAJĄ / SKRĘCAJĄ / ZGNIATAJĄ

Oboje tworzą niezwykłe rzeczy z metalu. Tak, wiem że zawód kowala kojarzy się z męskim zajęciem ale Aga opanowała tę sztukę do granic mistrzowskich. Ciężki młot w jej filigranowej, kobiecej dłoni sprawia wrażenie jakby był co najmniej pięć razy lżejszy. Tak sprawdziłem to osobiście – jest naprawdę ciężki. Wraz z Filipem codziennie rozdmuchują żar paleniska, kują, wyginają, skręcają, zgniatają, by z pozornie zwykłych kawałków stali tworzyć niezwykłe przedmioty. Tworzą prawdziwy dream-team w swojej dziedzinie. Przy tym wszystkim propagują artystyczną wrażliwość w społeczeństwie m.in. przez organizację warsztatów, promocję wolontariatu czy pomoc osobom będącym w trudnej sytuacji życiowej. Szacun! Po więcej zajrzyjcie tutaj Kuźnia Skarbów.


Niezwykła sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie w Bieszczadach

Sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie

Wyobraźcie sobie miejsce, stworzone przez ludzi, którzy powiedzieli dość. Dość życia w mieście według oklepanych reguł i schematów. Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady to utarty i banalny ostatnio slogan, ale gdy Ania z Pawłem wcielali go w życie było zupełnie inaczej. Ponad 10 lat temu gdy wyprowadzali się z Warszawy postawili wszystko na jedną kartę. Zamknąć etap życia w mieście i napisać swoją historię od początku. Paweł, pasjonat motocykli, podczas jednej w wycieczek w Bieszczady trafił na ogłoszenie sprzedaży malowniczej działki. Decyzję podjęli wspólnie, bez dłuższego zastanowienia. Od tamtej  pory napisali kawał swojej bieszczadzkiej historii, tworząc to niezwykłe miejsce jakim jest Gęsi Zakręt.

Wspólnie z dzieciakami Amelią i Brunem tworzą wspaniały dom, do którego zapraszają każdego! Intrygująca swą bryłą, pokryta gontem chata znajduje się w Zadwórzu, tuż za Ustrzykami Dolnymi, przy tak zwanej “Małej Pętli Bieszczadzkiej”.

Paweł kocha motocykle, szczególnie takie starodawne, które czasami sam przerabia… a ostatnio cały swój czas poświęca w rozwój trialu motocyklowego w Polsce. Ania to kobieta, której empatia nie zna granic. Jej sposób porozumiewania się z ludźmi jest zadziwiający! Ponadto genialnie gotuje, a jej popisowe desery stały się już legendą Gęsiego Zakrętu.

Sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie

Ta rodzina ma w sobie coś, czego nie spotkałem jeszcze u nikogo innego. Bardzo indywidualną i niezwykle otwartą osobowość, którą potrafią zarażać. Można z nimi pogadać o wszystkim i poczuć się jak po wizycie u specjalisty.

Czasami mam problem z nazwaniem tych wszystkich pozytywnych emocji jakich dostarcza znajomość z tymi wariatami, ale jedno jest pewne, to moi prawdziwi przyjaciele.


Julia 108

Julia

Czas podszlifować warsztat i poćwiczyć dalmierz. Taka indywidualna sesja to kolejne nowe doświadczenie. Wspólnie z Julią wyznaczyliśmy sobie jeden cel. Przede wszystkim chcieliśmy nauczyć się czegoś od siebie na wzajem.

Punktem wyjścia było unikanie wyćwiczonych, schematycznych póz. Czy się udało? Sprawdźcie poniżej kilka klatek z tej wątkowej sesji.

Julia