ślub na zamku w baranowie sandomierskim wesele w baranowie miłość, ślub, sesja, pocałunek, plenerowy slub w baranowie sandomierskim fotograf slubny rzeszow

Wesele na Zamku w Baranowie Sandomierskim - Ślub w plenerze

WESELE NA ZAMKU W BARANOWIE SANDOMIERSKIM - ŚLUB W PLENERZE

 

Czym byłby świat bez historii? Świat, który nie ma nic do przekazania poza pustą egzystencją? Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie takiej rzeczywistości. Oczywiście najpiękniejsze historie i najbardziej bliskie to te nasze, codzienne. Dlatego lubię swoją prace, bo jestem częścią tych wydarzeń. Czy to Wesele na zamku, czy chrzest waszych pociech, czy może po prostu sesja rodzinna dla pokoleń, jestem po to by dla Was zapisać te chwile.

Wróćmy jednak to wesela na zamku w Baronowie Sandomierskim - Naładowany energią do działania ruszam na wspomniane wesele na zamku, gdzie rozpoczynam pracę. W mgnieniu oka zdaje sobie sprawę, że to właśnie ten dzień w którym czujesz, że świat i ludzie mają jakąś niezwykłą siłę w sobie. Swoistą moc, która sprawia, że wierzysz w lepsze jutro. Nawet jeden dzień z takimi ludźmi potrafi przepełnić optymizmem.

Tak wiem, że podniośle i górnolotnie to wszystko brzmi, ale potrzebowałem nieco własnych przemyśleń wylać z siebie, a z drugiej strony to przecież takie właśnie wydarzenie – wyjątkowe, podniosłe i niepowtarzalne w końcu to ślub na zamku i to jakim! NIezwykłym, urokliwym i niepowtarzalnym Zamku w Baranowie Sandomierskim.  Z resztą sami wiecie ile tych różnych emocji w nas się zbiera. Dziwne było by gdybym udawał, że wszystko jest OK a świat się nie zmienia i jest coraz piękniejszy. To nowa rzeczywistość i każdy z nas musi ją po swojemu przeżyć i ukształtować.

Myślę, że świetnym przykładem są tu Martyna i Mateusz, dla których stworzyłem osobistą historię, i chciałbym się nią z Wami teraz podzielić.

 

ZAMEK W BARANOWIE SANDOMIERSKIM - PERŁA ARCHITEKTURY RENESANSOWEJ

 

Lubię nowe miejsca, przestrzenie w których Jeszcze nie miałem okazji pracować. To zawsze napędza, ale ma też wiele pułapek. Z oczywistych względów przestrzeń którą się zna, łatwiej „opanować”, ale za to nowe otoczenie wyzwala kreatywność którą tak bardzo lubię.  U Martyny i Mateusza działo się ogromnie dużo w różnych zakątkach Zamku w Baranowie Sandomierskim.

Makeup w części zachodniej, a w skrzydle wschodnim u Pana młodego właśnie trwają przygotowania. Na dziedzińcu trwa pieczołowite dekorowanie przestrzeni za sprawą świetnych specjalistów z małe rzeczy. Obok powstaje właśnie parkiet pod gołym niebie, gdzie tańczyć będzie się do białego rana. Jak to ogarnąć? No cóż mam swoje tricki. Kolejna strefa to apartament w którym, Panna młoda subtelnie wskakuje w zjawiskową suknie ślubną by na first look w Sali Portretowej wyglądać jak z okładki Vogue. Nie mogłem wymarzyć sobie lepszego miejsca do stworzenia ponadczasowych portretów rodzinnych.

Zamek w Baranowie Sandomierskim jest miejscem które doskonale odzwierciedla styl, Martyny i Mateusza. Ta perła architektury renesansowej zwana często „Małym Wawelem” w połączeniu z charyzmą gości tworzyła swoisty magnetyzm.

 

OGRÓD W STYLU WŁOSKIM

Ślub na zamku w Baranowie Sandomierskim

 

Ślub zaaranżowany został w ogrodach Zamku w Baranowie Sandomierskim. Ogromna kamienna fontanna, kwartet smyczkowy, i ta wymarzona, ciepła słoneczna pogoda.  Wszystko to sprawiło, że ślub był magicznym wydarzeniem. Dróżki w identycznych kreacjach, drużbowie ze swoim kreatywnym poczuciem humoru. No i oczywiście goście którzy gromadząc się wokół młodych zbudowali obrazek zapierający dech w piersiach. Po ceremonii oczywiście rozpoczęła się ta część, podczas której imprezowy charakter bierze górę. I bardzo dobrze bo lubię gdy czuć moc zabawy. Całą imprezę spinali w całość i genialnie poprowadzili Damian i Piotrek, duet z imprezypobyk. Nie zabrakło również chwil wzruszenia, ale takie osobiste momenty są ucztą dla fotografa i dodają mocy opowieści.

Zostawiam Was z Martyną i Mateuszem którzy swoimi marzeniami ukształtowali te historię. Poznajcie ich wesele na zamku w Baranowie Sandomierskim

 

 

Wszystko perfekcyjnie zaplanowane, z dbałością o najmniejszy szczegół. Był to z pewnością jeden z najintensywniej realizowanych ślubów w mojej karierze. Taki swoisty test wydajności. A może właśnie ty planujesz swój ślub i szukasz twórcy, który będzie osobistym fotografem w tym wymarzonym dniu ślubu? Jestem gotowy na nowe wyzwania, więc zapraszam do kontaktu.

Baranów Sandomierski wesele - romantyzm i elegancja


para młoda wchodząca na zielone połoniny w Bieszczadach na sesji ślubnej fotograficznej

Malownicza sesja w Bieszczadach | refleksje

Sesja w Bieszczadach – Nie będzie to zbytnio odkrywcze, gdy napiszę, że Bieszczady to wyjątkowe i nad wyraz magiczne miejsce. Mieszkam w okolicy tych gór od dziecka, i są we mnie tak głęboko zakorzenione, że nie wyobrażam sobie życia w innej części świata. No może przesadziłem,… ale naprawdę jestem mocno związany z „Biesami”. Dlaczego o tym piszę?, Bo kiedy klienci pytają mnie o sesję plenerową w Bieszczadach, zawsze mam ogrom pomysłów gdzie pojechać. Ciężko się czasem zdecydować. Najchętniej realizowałbym taką sesję przez tydzień i odwiedzał każdy najodleglejszy zakamarek… Kto chętny? Piszcie!,

Wracając do tematu – z oczywistych przyczyn zwykle wybieramy najbardziej topowe miejsca takie, jak Połonina Wetlińska i jej legendarna Chatka Puchatka (już tylko w naszej pamięci), czy po prostu pada hasło – sesja na połoninach. Prawdę mówiąc wszystkie wspomniane miejsca są piękne i powstała tam już nie jedna sesja w Bieszczadach. Nie ulega wątpliwości, że są to zjawiskowe i niezwykle epickie przestrzenie, ale niestety w szczycie sezonu ciężko tam o spokój. Dlatego często planujemy wspólnie taką lokalizację, gdzie logistycznie podołamy, a jednocześnie odnajdziemy przestrzeń dla naszej sesji w Bieszczadach, bez udziału tak zwanych „mistrzów drugiego planu”. Uwierzcie, w szczycie sezonu są oni w stanie zmarnować kawał naszego czasu.

Ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Idealnie tu sprawdza się moja znajomość tych terenów, które często przemierzam nie tylko z klientami ale i dla szlifowania „niewidzialności” fotografując dziką przyrodę Karpat. Stąd tak często proponuję parom – zróbmy sesje w Bieszczadach na odludziu! Pojedźmy w miejsca gdzie turystów jest mniej, gdzie odnajdziemy spokój i skupimy się na zdjęciach. Atmosfera i klimat w takich lokalizacjach, to gwarancja niezwykle urokliwych ujęć. Taka sesja w Bieszczadach z pewnością wyjdzie poza schemat. Będzie niepowtarzalna, unikatowa i zaskoczycie nią wszystkich.

Fotograf Bieszczady

Nie ulega wątpliwości, że każdy dobry i profesjonalny fotograf wykona dla Was zdjęcia ślubne w Bieszczadach.  Z pewnością omówi też z Wami dokładny plan dnia. Dobierze odpowiednią koncepcję, zaplanuje odpoczynek, uwzględni czas na przygotowanie, weźmie pod uwagę możliwość załamania pogody, czy zejścia po zmroku. To naprawdę istotne elementy w tego typu sesjach.

Jeśli Wasz fotograf ma podejście „jakoś to będzie” to omówcie koniecznie z nim czy na pewno wie co robi. Wiele zależy od tego kiedy sesja jest realizowana. Czy Jest to sesja letnia, jesienna a może zimowa? Te okresy to totalnie różne strategie do zaplanowania. To są góry i widywałem wielu takich fotografów z przypadku, którzy lekceważyli ich potęgę. Kończyło się to sesją w pośpiechu, po łepkach, bądź nawet jej brakiem. I co wtedy? Jak z tego wybrnąć, jeśli mieliście tylko ten jeden dzień na jej realizację? Co jeśli przyjechaliście z bardzo daleka a Wasza wymorzona sesja plenerowa w Bieszczadach będzie nieudana? Co z oczekiwaniami, nadziejami i marzeniami?

Owszem nie mamy wpływu na pogodę, ale możemy ją  w miarę możliwości przewidywać i dzięki temu postępować rozsądnie zachowując przy tym profesjonalizm. Warto pamiętać o tym, aby Wasz fotograf na sesję w Bieszczadach był ogarnięty, i nie okazał się złym wyborem.

Miejsca na sesje w Bieszczadach

Tak miejsca są ważne, ale nie najważniejsze. Sesja w Bieszczadach nie zawsze musi się odbywać na połoninach z widokiem. Sam wiele sesji wykonywałem właśnie na szczytach: Połonina Caryńska, Połonina Wetlińska, Rawki, Tarnica, Rozsypaniec, Smerek itp. Owszem są zjawiskowe, zwłaszcza jak trafimy na dynamiczną pogodę, jak chociażby inwersja o wschodzie słońca (szkoda, że nie mogę tej sesji Wam pokazać). Bywa, że nie mamy wystarczającej ilości czasu aby tam się „wdrapać” i fotografować. Warto dobrze znać Bieszczady, bo można wyruszyć  w naprawdę piękne miejsca bez konieczności dłuższych wędrówek i schodzenia po zmroku. Wystarczy spojrzeć na ten region szerzej. Wyjść poza oklepane szlaki i poszukać nowości. Przecież idealnie stanie się, jeśli Wasza sesja w Bieszczadach będzie świeża i nieoklepana.

Jeśli nie sesja na połoninach to gdzie?

No właśnie, jeśli nie połoniny to co? gdzie na sesje w Bieszczadach się udać? Alternatywnych miejsc jest naprawdę ogrom, a wszystko zależy od Was i Waszych aspiracji. Osobiście lubię Bieszczadzką Puszczę która dostarcza niesamowitej gry świateł, ponadto liczne torfowiska, przełęcze, rzeki, potoki, retorty, opuszczone szklarnie, rozlewiska, jeziora, kamieniołomy, a czasem nawet ciekawa agroturystyka. Można by tak bez końca wymieniać, bo tu naprawdę jest masa niezwykłych przestrzeni, które czekają na ich wykorzystanie. Wystarczy nieco odwagi, by odkleić się od szablonowych lokacji, gdzie tysiące sesji miały już miejsce.

Wyruszmy w nieznane, tam gdzie energia Bieszczad jest wyjątkowa i stwórzmy wspólnie Waszą osobistą, poruszającą sesję w Bieszczadach!

Wzruszam się na myśl jak wiele par mi zaufało i wspólnie stworzyliśmy świetne zdjęcia. Wielka szkoda, że nie każda moja sesja w Bieszczadach ujrzy światło dzienne, ale cóż taki fach. Gwarancja dyskrecji w mojej pracy jest niezwykle istotna. Zawsze przykładam do tego dużą wagę. 

Jeśli marzy Ci się sesja w Bieszczadach: ślubna, narzeczeńska, rodzinna, lub jakakolwiek inna – skontaktuj się ze mną. Z pewnością wspólnie zrealizujemy niezwykłą opowieść fotograficzną. A może nie szukasz sesji dla siebie, ale odpowiedniego prezentu na wyjątkową okazję dla bliskich? Możesz kupić dla nich voucher na sesje zdjęciową w Bieszczadach.

Jeśli chcesz uzyskać więcej szczegółów na temat współpracy, lub po prostu chcesz poznać ceny sesji w Bieszczadach – napisz do mnie! 

Moje sesje w Bieszczadach które Warto zobaczyć znajdziesz TUTAJ

Malownicza sesja w Bieszczadach | refleksje


wesela 2020 nowe zasady radek Kaźmierczak zakochana para w zabytkowym samochodzie

Wesele 2020 | nowe zasady

WESELE 2020 | NOWE ZASADY

Jak bardzo zmienią się wesela? czy forma przyjęć którą znamy powróci? Jak zmienią się życzy o których myśleliśmy, że nigdy się nie zmienią? Masa wątpliwości, przemyśleń, rozterek i niepewności. Pewne jest jednak to, że od niedawna można już organizować śluby do 150 osób. Więcej o zasadach przeczytacie na stronie Ministerstwa Rozwoju, i do zapoznania się z nimi zachęcam.

 

WESELA NA NOWYCH ZASADACH

Zarówno przyszłe pary, jak i cała branża ślubna wciąż zmaga się z wieloma pytaniami na które ciężko znaleźć odpowiedź. Jednak patrząc na to z nieco innej perspektywy to dopiero życie zweryfikuje tę nową rzeczywistość. To normalne, że będziemy zachowywać się inaczej, co nie oznacza - gorzej. Myślę, że pomimo całego napięcia w rezultacie, zaowocuje to czymś ciekawym i osobliwym. Wpłynie to na atmosferę wydarzenia, a Ja jestem przekonany, że będzie to pozytywny wpływ.

Jedno jest pewne, wchodzimy w erę „nowych wesel” w innej rzeczywistości, z innymi obowiązkami i zasadami. My jesteśmy inni po doświadczeniach związanych z nową rzeczywistością. Jak to niektórzy zwykli nazywać „reset”.  Mocno wierzę w to, że wszyscy docenimy możliwość ponownego spędzania czasu z bliskimi i przyjaciółmi. Pewnie więcej uwagi poświęcimy na relacje z gośćmi , zaczniemy przeżywać te chwile intensywniej i bardziej osobiście. Skupimy się na rzeczach ważnych, a te mniej ważne odejdą na dalszy plan.

Całe to przebiegunowanie gospodarki sprawiło, że w tym roku mój sezon ślubny skumulował się na miesiące jesienne. Super bo z moich obserwacji wynika że te miesiące w ostatnich latach bywają bardziej malownicze i słoneczne niż letnie. No cóż taki mamy klimat. Wygląda na to, że będzie to niebywale intensywny czas w mojej pracy, ale co tam ja lubię intensywnie. To mnie napędza i już nie mogę doczekać się tego momentu gdy oddam się swojej pasji i pracy. Gdy oddam pierwsze reportaże ślubne 2020 i zobaczę tę radość w oczach klientów. Tęskniłem za tym uczuciem spełnienia.

Cieszę się, że moi klienci niezłomnie przy mnie pozostali, zmieniając jedynie daty swoich ślubów. To niezwykle cena nagroda i świadomość jak bardzo mi ufają. Jak dużą wagę przywiązują do tego bym to Ja opowiedział ich historię dla pokoleń. Historię w czasach zaskakujących i dziwnych, ale tym samym wyjątkowych. Nie mogę doczekać się chwili w której podzielę się z Wami wszystkimi niezwykłymi ślubami jakie zrealizuje w tym "ciasnym" sezonie ślubnym 2020. 

WESELE 2020 | NOWE ZASADY


sesja rodzinna w domu z niezwykłą energią. Uśmiechnięci rodzice świetnie bawią się w swoim domu

Domowa sesja rodzinna z niesamowitą energią

Bardzo lubię sesje domowe, w których moi bohaterowie czują się komfortowo. To idealne rozwiązanie zwłaszcza przy dzieciach. To one nadają rytm całej opowieści, a gdzie będzie im lepiej niż w ich królestwie? W królestwie, które najlepiej znają, które pozwala im być dziećmi w 100%. Uwielbiam taką formę realizacji bo największą siła są ci najmniejsi. Jeśli Wasze pociechy poczują swobodę to atmosfera zaczyna sama się rozkręcać i wszyscy zarówno Wy i ja czujemy się doskonale i powstają przepiękne kadry.

Sesja rodzinna w domu

Taka sesja zaczyna się od niewielkiego skrępowania w stosunku do mnie (to normalne, dzieci bywają nieufne), ale nim zdążę wziąć kolejny łyk kawy zaczynam być wciągany w ich świat. Pokazują swoje zabawki, opowiadają o smokach i dinozaurach i lada moment akcja nabiera takiego tempa, że musisz do perfekcji opanować robienie wielu rzeczy na raz. Ciągły dialog z rodzicami, zabawa z chłopakami i robienie zdjęć uskuteczniając przy tym żonglerkę obiektywami na najwyższym poziomie. Ale bez wątpienia taka siła domowego rozgardiaszu jest najlepszym co mogę otrzymać od Was na sesji. Jest paliwem dla mojego motoru twórczego. Olga i Loki z pełnymi dziecięcej energii Frankiem i Stasiem dostarczyli mi olbrzymiej dawki dopaminy!


Sesja rodzinna w bieszczadach, sesja rodzinna Sanok Sesja-Rodzinna-Ciazowa-Fotograf-Rzeszow-Radek-Kazmierczak-1

Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną w Bieszczadach

Sesja rodzinna w Bieszczadach to zawsze doskonały pomysł na wspólne wyjście i zrobienie kilku fotografii, na których zapiszemy wspomnienia. Ale zacznijmy od początku. Jak powszechnie wiadomo życie pisze najlepsze scenariusze. Gdy Marta i Mariusz zgłosili się do mnie z chęcią zrealizowania sesji, opowiedzieli mi, że chcieliby zdjęcia które pokażą kiedyś swoim dzieciom. Ale co takiego było w tym pomyśle wyjątkowego? Otóż fakt, że miała ona składać się z 2 etapów, oddzielonych od siebie o prawie 2 lata. Pierwszy etap zrealizowaliśmy gdy Tymon miał niespełna 5 lat a Antosia nie przyszła jeszcze na świat. Można by powiedzieć, że była to sesja rodzinno-ciążowa. Ciekawie i nietypowo, czyli tak jak lubię. Było ciepłe, słoneczne popołudnie więc po prostu przeszliśmy się po okolicy, która była niezwykle malownicza. Zielone pagórki u podnóża Bieszczad połyskujące w promieniach zachodzącego słońca, świeże powietrze i kojąca cisza sprawiły,  że powstała iście urokliwa sesja spacerowa.

 

SESJA RODZINNA W BIESZCZADACH

Zaskakujący pomysł na sesje rodzinną

Tu zaczyna się kolejny etap tej niezwykłej sesji. Dołącza do nas Antosia. Chyba po raz pierwszy tak intensywnie poczułem jak ważnym elementem ich życia właśnie jestem. Jak bardzo mi zaufali zapraszając mnie do swojego osobistego projektu stworzenia wspomnień dla tych maluchów. To bardzo budujące i niezwykle ważne doświadczenie pokazuje jak wielką odpowiedzialność niesie praca fotografa.

Sesja rodzinna w Bieszczadach

Sesja rodzinna Sanok

A może Wy macie swój oryginalny pomysł ? zrealizujmy go wspólnie!

kliknij i skontaktuj się ze mną !


Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów 58

Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów

Lubię szalone i nieprzeciętne historie ludzi, którzy inspirują! Osobowości które łączą tak wiele rożnych dziedzin życia, że niemal nierealna staje się ich historia. Aga i Filip to artystyczne dusze, które zamiłowanie do sztuk pięknych łączą z pomaganiem innym i ogniem. Połączenie dość nieszablonowe, zatem już wyjaśniam.

Urokliwa sesja rodzinna | Kuźnia Skarbów

Aga i Filip wraz z dziećmi mieszkają w przepięknym przedwojennym domu w Mokrem koło Zagórza. W budynku obok prowadzą pracownię metaloplastyki i kowalstwa. Jakiś czas temu powołali do życia fundację „Wykuci w Ogniu” realizując w ten sposób swoje marzenie pomagania innym. Misję społeczną łączą ze swoim talentem tworzenia cudownych rzeczy z metalu i ognia. Obok kuźni, to dom jest miejscem gdzie wyciszają się i pielęgnują swoje uczucia… a że mają z czego się wyciszać zaraz zobaczycie.

KUJĄ / WYGINAJĄ / SKRĘCAJĄ / ZGNIATAJĄ

Oboje tworzą niezwykłe rzeczy z metalu. Tak, wiem że zawód kowala kojarzy się z męskim zajęciem ale Aga opanowała tę sztukę do granic mistrzowskich. Ciężki młot w jej filigranowej, kobiecej dłoni sprawia wrażenie jakby był co najmniej pięć razy lżejszy. Tak sprawdziłem to osobiście – jest naprawdę ciężki. Wraz z Filipem codziennie rozdmuchują żar paleniska, kują, wyginają, skręcają, zgniatają, by z pozornie zwykłych kawałków stali tworzyć niezwykłe przedmioty. Tworzą prawdziwy dream-team w swojej dziedzinie. Przy tym wszystkim propagują artystyczną wrażliwość w społeczeństwie m.in. przez organizację warsztatów, promocję wolontariatu czy pomoc osobom będącym w trudnej sytuacji życiowej. Szacun! Po więcej zajrzyjcie tutaj Kuźnia Skarbów.


Niezwykła sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie w Bieszczadach

Sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie

Wyobraźcie sobie miejsce, stworzone przez ludzi, którzy powiedzieli dość. Dość życia w mieście według oklepanych reguł i schematów. Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady to utarty i banalny ostatnio slogan, ale gdy Ania z Pawłem wcielali go w życie było zupełnie inaczej. Ponad 10 lat temu gdy wyprowadzali się z Warszawy postawili wszystko na jedną kartę. Zamknąć etap życia w mieście i napisać swoją historię od początku. Paweł, pasjonat motocykli, podczas jednej w wycieczek w Bieszczady trafił na ogłoszenie sprzedaży malowniczej działki. Decyzję podjęli wspólnie, bez dłuższego zastanowienia. Od tamtej  pory napisali kawał swojej bieszczadzkiej historii, tworząc to niezwykłe miejsce jakim jest Gęsi Zakręt.

Wspólnie z dzieciakami Amelią i Brunem tworzą wspaniały dom, do którego zapraszają każdego! Intrygująca swą bryłą, pokryta gontem chata znajduje się w Zadwórzu, tuż za Ustrzykami Dolnymi, przy tak zwanej „Małej Pętli Bieszczadzkiej”.

Paweł kocha motocykle, szczególnie takie starodawne, które czasami sam przerabia… a ostatnio cały swój czas poświęca w rozwój trialu motocyklowego w Polsce. Ania to kobieta, której empatia nie zna granic. Jej sposób porozumiewania się z ludźmi jest zadziwiający! Ponadto genialnie gotuje, a jej popisowe desery stały się już legendą Gęsiego Zakrętu.

Sesja rodzinna w Gęsim Zakręcie

Ta rodzina ma w sobie coś, czego nie spotkałem jeszcze u nikogo innego. Bardzo indywidualną i niezwykle otwartą osobowość, którą potrafią zarażać. Można z nimi pogadać o wszystkim i poczuć się jak po wizycie u specjalisty.

Czasami mam problem z nazwaniem tych wszystkich pozytywnych emocji jakich dostarcza znajomość z tymi wariatami, ale jedno jest pewne, to moi prawdziwi przyjaciele.


Julia 75

Julia

Czas podszlifować warsztat i poćwiczyć dalmierz. Taka indywidualna sesja to kolejne nowe doświadczenie. Wspólnie z Julią wyznaczyliśmy sobie jeden cel. Przede wszystkim chcieliśmy nauczyć się czegoś od siebie na wzajem.

Punktem wyjścia było unikanie wyćwiczonych, schematycznych póz. Czy się udało? Sprawdźcie poniżej kilka klatek z tej wątkowej sesji.

Julia


Słowiańska sesja ślubna | skansen w Sanoku 93

Słowiańska sesja ślubna | skansen w Sanoku

O tym, że Asia i Paweł szczególnym sentymentem darzą kulturę słowiańską wspominałem przy okazji reportażu z ich ślubu – zobaczcie tutaj. Sanok jako ich miasto rodzinne jest im doskonale znane i z pełną świadomością i sentymentem wybrali się razem ze mną do Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Kolorowe bojkowskie i łemkowskie chaty, drewniane kościoły, stary rynek galicyjski a wszystko to otoczone z jednej strony rzeką San a z drugiej górami sprawiają, że przenosimy się w czasie i lądujemy w sielankowej wiosce sprzed kilkuset lat. Asia i Paweł byli w swoim żywiole. Pod koniec sesji dołączyła ich córeczka Hania, która nie mogła się już nas doczekać. No ale jak wszystko świetnie się składa to pracujemy intensywnie…  ile się tylko da.

 

SŁOWIAŃSKA SESJA ŚLUBNA | SKANSEN W SANOKU


Sesja ślubna Patrycji i Jakuba nad Morskim Okiem | Tatry 114

Sesja ślubna Patrycji i Jakuba nad Morskim Okiem | Tatry

Ruszyliśmy z Sanoka około trzeciej nad ranem. Kilka mocnych kaw po drodze i około ósmej zbliżaliśmy się do miejsca docelowego – parkingu, z którego wyruszyć mieliśmy nad Morskie Oko. Na miejscu to czego się spodziewaliśmy. Tłumy turystów, problem z zaparkowaniem i gigantyczne kolejki do kasy biletowej. Na szczęście realizując taką sesję Tatrzański Park Narodowy podąża za trendami i umożliwia nowożeńcom wraz z fotografem wejście bez kolejki. Oczywiście po wniesieniu opłaty i wcześniejszym złożeniu wniosku, że taką sesję chce się wykonać na terenie parku.

Gdy dotarliśmy nad Morskie Oko, chmury zaczęły kłębić się nad szczytami. Trochę obawialiśmy się załamania pogody. W końcu to góry, ale na szczęście co jakiś czas przebijały się w naszym kierunku promienie słońca. Wiele nie myśląc postanowiliśmy znaleźć kawałek nieco bardziej intymnej przestrzeni, a uwierzcie, że w letnim szczycie sezonu, było to nie lada wyzwanie.

 

UROKLIWA SESJA ŚLUBNA PATRYCJI I JAKUBA NAD MORSKIM OKIEM | TATRY

W miejscu gdzie budzą się wyjątkowe wspomnienia, tam zawsze warto wracać. Morskie Oko ma szczególne miejsce w sercach Patrycji i Jakuba. Usłyszałem od nich wiele ciekawych wspomnień i wspólnych przeżyć związanych z Tatrami. Po wyczerpującej wędrówce i intensywnej sesji zjedliśmy obłędną góralską kolację. Takie wypady wspomina się najfajniej. Ten czas sprawił że, mogliśmy pobyć nieco bliżej, przez co atmosfera podczas sesji była luźna i bardzo przyjacielska!